Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani wygłosił w piątek przemówienie upamiętniające 250. rocznicę założenia Stanów Zjednoczonych Ameryki, które stanowiło wyraźny kontrast dla wizji kraju prezydenta Donalda Trumpa.
Przemawiając z nowojorskiego ratusza, Mamdani opowiedział, jak jego miasto od dawna służyło jako schronienie dla ludzi z całego świata, którzy przybywali w poszukiwaniu nowego życia i szansy.

To właśnie ci imigranci ostatecznie ukształtowali Nowy Jork i uczynili go tym, czym jest dzisiaj – powiedział Mamdani, który sam jest imigrantem i należy do rosnącej liczby demokratycznych socjalistów, którzy ostatnio odnieśli sukcesy w wyborach.
Następnie burmistrz przeszedł do czasów współczesnych, krytykując antyimigrancką retorykę i politykę wypływającą od Trumpa i jego ruchu MAGA.
„Historia Ameryki została napisana przez tych, którym ci posiadający władzę, wpływy i bogactwo tak często wmawiali, że są wszystkim, tylko nie wyjątkowi” – powiedział Mamdani. „Z pokolenia na pokolenie mówiono nam, że kiedy świat wysyłał swoich ludzi na nasze brzegi, nie wysyłał swoich najlepszych.”
Mamdani zaatakował ideologię głoszoną przez wielu bogatych i potężnych ludzi, którzy postrzegają Amerykę jako „arenę dominacji, gdzie tylko nieliczni mają prawo do wolności, gdzie nie wszyscy są stworzeni równymi”.
„Ameryka, jeśli ich zapytacie, staje się tym mniejsza, im więcej ludzi przyjmuje” – kontynuował burmistrz. „Ameryka, jak wam powiedzą, należy tylko do tych z odpowiednim akcentem lub odpowiednim odcieniem skóry. Reszta z nas, jak twierdzą, powinna być wdzięczna za samą możliwość odwiedzin.”
„Jakimi oni są małymi ludźmi” – zauważył Mamdani. „Jak słabi, jak nieoryginalni. W każdym momencie naszej przeszłości ci, którzy prowadzili poprzez wykluczenie i izolację, próbowali zdobyć dla siebie władzę, skłócając nas ze sobą.”
Następnie burmistrz zmienił ton na bardziej optymistyczny, argumentując, że „wielokrotnie, w tym 250 lat temu, siły podziału były pokonywane przez siły postępu”.
Mamdani podkreślił, że chciwość okazywana przez amerykańskich oligarchów i podziały zasiewane przez obecne kierownictwo polityczne to „nie wszystko, co widzimy, gdy szukamy Ameryki”.
„Widzimy to także w pielęgniarce, która pracuje na podwójną zmianę, a potem w drodze do domu zatrzymuje się, by sprawdzić swoją chorą sąsiadkę” – powiedział. „Tak, widzimy w Ameryce korporacyjnych landlordów, dla których zaniedbanie jest modelem biznesowym. Widzimy to także w ojcu, który kładzie swoje dzieci do łóżek w pokoju z zalanym sufitem, który budzi się przed świtem, by iść do pracy, i który nadal wierzy, że ten kraj może zapewnić jego rodzinie lepsze życie.”
W podsumowaniu Mamdani oddał hołd „tym ideałom, na których zbudowany został nasz naród”, które opisał jako „wystarczająco silne, by przetrwać każdy autorytarny reżim, ale tylko wtedy, gdy po nie sięgniemy”.
„Nasz naród to naród pracujący każdego dnia nad doskonałością, w której został pomyślany” – powiedział. „Naród dążący każdego dnia do samodoskonalenia. W tym tkwi praca Ameryki: dążenie, ulepszanie, sięganie po doskonałość. Jakimże przywilejem jest dla każdego z nas życie w narodzie, który każdy z jego mieszkańców może kształtować.”


