Ekonomista Peter Schiff ostrzega, że ogromna luka budżetowa rządu federalnego zostanie zasypana zalewem świeżo wydrukowanych pieniędzy, a zwykli Amerykanie zapłacą za to poprzez ceny, które mogą ostatecznie podwoić się.
Główny ekonomista i globalny strateg Euro Pacific Asset Management przedstawił obliczenia w sobotnim wpisie. W maju, jak napisał, rząd wydał 628 miliardów dolarów, zbierając jedynie 335 miliardów dolarów z podatków – niedobór tak duży, że zrównoważenie budżetu wymagałoby niemal podwojenia wpływów podatkowych. Schiff nie wierzy, że tak się stanie, a jego przewidywanie co do alternatywy jest jednoznaczne. „Skoro tak się nie stanie" – napisał – „masowe drukowanie pieniędzy pokryje niedobór, powodując zamiast tego podwojenie cen konsumenckich."

Innymi słowy, Schiff twierdzi, że administracja stoi przed politycznie niemożliwym wyborem i pójdzie po linii najmniejszego oporu. Zamiast narzucić podwyżkę podatków wystarczająco wysoką, by zamknąć lukę – którą później oszacował na około 50 procent po uwzględnieniu sezonowych wpływów – spodziewa się, że rząd zmonetyzuje dług. Koszt tej decyzji, według niego, nie znika. Po prostu pojawia się w sklepie spożywczym i na stacji benzynowej zamiast na rachunku podatkowym.
Wątek spotkał się z poparciem innych, którzy podzielają twarde podejście Schiffa do kwestii pieniądza.
Schiff poszedł dalej niż niektórzy obserwatorzy w kwestii politycznych konsekwencji. Gdy jeden z użytkowników argumentował, że podwojenie podatków jest „praktycznie niemożliwe" i „z pewnością wywoła masowe niepokoje społeczne", rekomendując zamiast tego cięcia wydatków, Schiff zgodził się, że niepokoje i tak nadejdą. „Tak, ale oni nie" ograniczą wydatków – odparł, przewidując, że rząd „nadal doświadczy niepokojów, ale obwini za to inflację." Sugeruje to, że administracja będzie traktować rosnące ceny jako zewnętrzną siłę do opanowania, a nie jako przewidywalny rezultat własnych wyborów fiskalnych.

