Gdy zdjęcia z szczytu G7 we Francji zaczęły się pojawiać, jedno z nich szczególnie przykuło uwagę świata – nie tylko ze względu na niezręczną pozycję prezydenta Donalda Trumpa, ale dlatego, że wielu odebrało je jako symbol geopolitycznej sytuacji podczas jego kadencji.
„Obraz warty tysiąca słów" – ogłosił jeden z użytkowników na X, zamieszczając zdjęcie Trumpa stojącego pośrodku, marszczącego brwi i odizolowanego od kilkunastu innych przywódców państw, którzy wesoło ze sobą rozmawiali. „Ameryka sama i cholernie izolowana."
„Każde zdjęcie opowiada historię" – zgodziła się antytrumpowska grupa republikańska Lincoln Project, zauważając również, że „Trump wydaje się ogłuszony i zdezorientowany na G7."
„Dosłownie, Ameryka stojąca samotnie" – napisał kolejny użytkownik, na co inny odpowiedział: „Nie ma już żadnych przyjaciół."
„Ten chłopiec na szkolnym podwórku, z którym nikt nie chce się bawić, bo śmierdzi" – zakpił powieściopisarz Paul Rudnick, co skłoniło jednego z respondentów do stwierdzenia: „To zdjęcie całkiem dobrze oddaje obecny stan Ameryki."
Żarty żartami, jednak wszystkie te docinki odnoszą się do powszechnego przekonania: że Donald Trump odizolował Stany Zjednoczone od reszty świata, szczególnie podczas swojej drugiej kadencji. O ile podczas pierwszej kadencji światowi przywódcy często próbowali radzić sobie z Trumpem, okazując mu pochlebne lub uległe traktowanie, o tyle podczas drugiej kadencji okazał się być wyraźnie wrogi wobec reszty świata, a społeczność międzynarodowa coraz bardziej skłania się ku ignorowaniu go w kwestiach takich jak cła, wojna z Iranem, groźby inwazji na Grenlandię i włączenia Kanady jako 51. stanu, a także jego stanowisko w sprawie wojny rosyjsko-ukraińskiej.
Ukraina jest jedną z kluczowych kwestii na szczycie G7, który gromadzi przywódców siedmiu największych gospodarek świata, w tym Kanady, Francji, Niemiec, Włoch, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Japonii. Trump zdołał ostatnio urazić wszystkie te kraje, wywołując zdziwienie na przykład wtedy, gdy powiedział japońskiemu premierowi: „Kto wie więcej o zaskoczeniu niż Japonia? Dlaczego nie powiedziałeś mi o Pearl Harbor?"
G7 było wcześniej G8, dopóki Rosja nie została usunięta w 2014 roku z powodu aneksji Krymu, co jest powszechnie uważane za początek wojny między Rosją a Ukrainą. Od tego czasu G7 utrzymuje proukraińskie stanowisko, choć wrogość Trumpa wobec tego kraju i miękkie wsparcie dla Rosji skomplikowały sprawę.
Jak donosi New York Times: „Prezydent Trump zasygnalizował we wtorek, że wojna na Ukrainie nie jest priorytetem dla Stanów Zjednoczonych, mówiąc dziennikarzom na szczycie Grupy 7 we Francji, że jego kraj nie ma 'nic wspólnego' z wojną toczącą się 'tysiące mil stąd'. Wypowiedzi pana Trumpa uwypukliły utrzymujące się podziały z sojusznikami G7, nawet po ogłoszeniu wstępnego porozumienia z Iranem, które złagodziło część napięć przed szczytem w Évian-les-Bains. Europejscy przywódcy mieli nadzieję na odnowienie jego zainteresowania angażowaniem Rosji w rozwiązanie kończące wojnę, a jego komentarze były przypomnieniem, że Europa coraz bardziej musi radzić sobie sama, ponad cztery lata po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę."
Stąd reakcja świata na najnowsze szeroko omawiane zdjęcie prezydenta odizolowanego od innych przywódców państw.
„Przywódcy wolnego świata i Donald Trump" – drwił analityk finansowy Spencer Hakimian. Inny użytkownik zauważył: „Nikt nie chce rozmawiać z Trumpem."

