Gdy politolodzy ze Stanów Zjednoczonych badają inne demokratyczne republiki, jedną z rzeczy, które ich uderzają, jest brak systemu dwupartyjnego we Włoszech, Holandii czy Hiszpanii. Parlament włoski, na przykład, nie jest znany z dominacji dwóch partii, ale raczej z tego, że posłowie wywodzą się z szeregu różnych partii. Rząd koalicyjny wchodzi w grę, gdy członkowie różnych partii muszą łączyć siły, aby cokolwiek zrobić.
Członkowie partii trzecich pełnią urzędy w USA, ale na ograniczoną skalę. Członek Partii Libertariańskiej może wygrać wybory do rady miejskiej w czerwonym stanie, lub członek Partii Zielonych może wygrać lokalne wybory w niebieskim stanie. Radna miasta Filadelfia Kendra Brooks jest członkinią progresywnej Partii Pracujących Rodzin i ściśle współpracuje z Demokratami w głęboko niebieskim mieście.
W artykule opublikowanym przez Richmond Times-Dispatch 22 lutego reporter Sean Jones analizuje amerykańskich polityków, którzy uważają, że system dwupartyjny Stanów Zjednoczonych zawodzi.
„Amerykanie konsekwentnie nisko oceniają Kongres, a najnowsze sondaże pokazują, że wskaźniki aprobaty wynoszą około 20 procent" – wyjaśnia Jones. „Jednak zasiadający w Kongresie politycy zazwyczaj wygrywają reelekcję w ponad 90 procentach przypadków. Ta rozbieżność była tematem dyskusji w sobotni wieczór na Richmond Forum, gdzie były senator USA Joe Manchin z Zachodniej Wirginii, kandydat na prezydenta w 2020 roku Andrew Yang i były kongresmen z Michigan Justin Amash argumentowali, że ten paradoks odzwierciedla głębsze wady strukturalne amerykańskiego systemu dwupartyjnego. Trzech z nich, z których każdy w różnych momentach zerwał ze swoją partią, twierdziło, że problem wykracza poza spory partyjne. Zamiast tego argumentowali, że system koncentruje władzę w rękach małej grupy przywódców partyjnych i nagradza lojalność ideologiczną zamiast szerokiej reprezentacji."
Podczas panelu Amash – krytyk Donalda Trumpa, który obecnie jest Republikaninem, ale w przeszłości należał do Partii Libertariańskiej – powiedział uczestnikom: „Ludzie nie lubią być po prostu niezależni. Chcą być częścią czegoś. Jeśli nie utworzą jakiejś koalicji, myślę, że naprawdę się to nie uda."
Amash uważa, że USA znajdują się w „partyjnej spirali śmierci", dodając: „W rezultacie mamy dwie partie, które po prostu utrwalają swoją własną władzę."
Yang obwinia system dwupartyjny za zdolność Trumpa do zmuszania prawodawców GOP do głosowania „za" kandydatami, których uważają za niekompetentnych.
Kandydat na prezydenta w 2020 roku powiedział uczestnikom: „Widzieliście, jak bardziej rozsądni umiarkowani Republikanie mówili: 'O mój Boże, czy mam to podpisać?' Potem Trump do nich dzwonił, mówiąc: 'Lepiej poprzyj tę nominację, albo wystawimy przeciwko tobie kandydata w prawyborach.'"


