Koniecznie przeczytaj
Od pewnego czasu — a być może nawet dzisiaj — panuje przekonanie, że Walentynki to dzień, kiedy wszystko musi być słodkie i idealne, wszystko musi być dobrze zaplanowane i przygotowane, a dla wielu osób nieuchronnie również dobrze sfinansowane. Pomyśl o wcześniejszych rezerwacjach w restauracjach z gwiazdkami Michelin lub eleganckich kawiarniach, wyjazdach za miasto lub za granicę, wymianie bukietów czerwonych róż i wybraniu się do kina na najnowszy walentynkowy premierowy film.
Ale pokolenie Z postrzega Walentynki inaczej, a może nawet bardziej wyjątkowo. Dla wielu młodych par jest o wiele więcej do zrobienia i przeżycia niż zwykłe romantyczne kolacje w restauracjach.
Poza tym, przy dużym ruchu ulicznym, zatłoczonych centrach handlowych i długich kolejkach w najbardziej wyczekiwany 14. dzień, coraz więcej par woli pozostać w zaciszu swoich domów — lub w objęciach swoich partnerów.
Pokolenie Z nie jest obce wielkim pojęciom obchodów Walentynek, gdzie chłopcy zabierają dziewczyny na romantyczne kolacje przy świecach i mają dostarczane ogromne bukiety kwiatów pod ich adresy. Albo być może poznaliśmy jego znaczenie obserwując naszych własnych rodziców i krewnych, którzy zostawiali zaufaną osobę dorosłą w domu, aby się nami zajmowała, podczas gdy oni spędzali wieczór tylko we dwoje.
Ale dla pary z pokolenia Z, Jaime i Alexa, nie trzeba przygotowywać ekstrawagancji na Walentynki. Poznali się w liceum jako coroczni rywale w szkolnych konkursach na plakaty i konkursy artystyczne, dwójka nawiązywała relację przez rok — znane również jako „MU (mutual understanding)", zanim stali się oficjalną parą w 11. klasie w 2018 roku.
„Po pierwsze, byliśmy uczniami liceum. Nie mieliśmy pieniędzy, żeby chodzić na wystawne randki w specjalne dni, jak Walentynki," podzieliła się Jaime.
Ograniczenia finansowe zmusiły Jaime i Alexa do kreatywnego podejścia do wspólnego świętowania specjalnych okazji. Oboje będąc pasjonatami ilustracji, zgodzili się spędzać czas robiąc to, co robią najlepiej i co przynosi im szczęście poza obecnością drugiej osoby: tworząc sztukę.
Tak wyglądały ich pierwsze Walentynki. Alex i Jaime zajadali street food ze skromnego stoiska w pobliżu ich szkoły, podczas gdy zajmowali się rysowaniem — i dla nich to było więcej niż wystarczające.
„Pamiętam, było popołudnie, podczas złotej godziny. Widząc widok, Jamie i ja po prostu spojrzeliśmy na siebie i chwyciliśmy nasze ołówki i papier. Po prostu wyrwaliśmy stronę z naszych zeszytów," opowiadał Alex w mieszance angielskiego i filipińskiego.
To zapoczątkowało coroczną tradycję dla pary, tylko z kilkoma modyfikacjami. Kiedy Jaime i Alex stali się kolegami z klasy podczas ostatniego roku, nawet pracowali nad projektem z przedmiotu Sztuka Współczesna i namalowali interpretację wiersza Carlosa Angelesa „Gabu".
Gabu autorstwa Jaime i Alexa. Zdjęcie autorstwa Alexa L.
Do dziś sztuka pozostaje w centrum czasu, który spędzają razem.
„Co Walentynki chodzimy do jego miejsca, budujemy fort na środku salonu. 'Yung meryenda albo kami gagawa albo magpa-deliver. Potem osiadamy tam sa fort z naszym szkicownikiem i innymi materiałami artystycznymi. Po prostu tworzymy sztukę razem. Kuwentuhan podczas rysowania. Czasami 'di kami nag-uusap. Okay lang 'yun. To sprawia, że jesteśmy szczęśliwi."
Jaki lepszy sposób na spędzenie Walentynek niż zebranie się w salonie w piżamach, z gorącą czekoladą w ręku, podczas rozwiązywania zagadek i układania puzzli; grania w detektywa i strategizowania; prowadzenia wojen i podbijania?
Para z pokolenia Z, Migs i Bea, między innymi, zawsze uwielbiała spędzać Walentynki — i inne okazje — w zaciszu swoich domów, zostając do późna grając w gry wszelkiego rodzaju: gry wideo, gry planszowe i puzzle. Czasami organizują nocowania z innymi parami, a nawet samotnymi przyjaciółmi na niezliczone rundy gier stołowych.
Runda Cluedo. Zdjęcie od Bea Capiz
Chociaż Walentynki są powszechnie znane jako dzień do spędzenia z drugą połówką, pokolenie Z postrzega je również jako okazję do spędzenia czasu z przyjaciółmi i rodziną oraz okazania im swojej miłości i wdzięczności.
„To nie musi być coś spędzonego tylko z jedną osobą," powiedziała Bea, która spędzała Walentynki ze swoją rodziną lub najlepszymi przyjaciółmi przed poznaniem Migsa.
Dla Migsa Walentynki nie dotyczą rzeczy materialnych. Powinien to być dzień, w którym spędzasz czas ze swoją wyjątkową osobą, bez względu na to, jak przyziemne może wyglądać wasze świętowanie dla postronnych.
„Myślę również, że Walentynki powinny być celebracją miłości, i jako takie, [a] nowa czy ta sama rutyna nie ma dla mnie znaczenia. Chociaż uwielbiamy wieczory gier. Naprawdę uwielbiamy," podzielił się.
Jeśli spędzają Walentynki sami razem, para zwykle gra w rundy Scrabble — oboje są specjalistami od języka angielskiego, którzy poznali się na zajęciach z poezji — i grając w gry kooperacyjne w grach wideo. Kiedy jednak świętują to z innymi (dokładniej, z innymi z pokolenia Z), gra w Cluedo lub Monopoly to pewny sposób na zakończenie wieczoru w bardzo zabawny i chaotyczny sposób.
Gra w Monopoly. Zdjęcie autorstwa Bea Capiz
„Chociaż wypróbowujemy inne gry planszowe, nigdy nie można się pomylić z Cluedo i Monopoly. Szczególnie z Monopoly, po tylu godzinach jeszcze nie skończyłeś, ale jesteś tak spłukany i nie masz już żadnych nieruchomości, że zaczynasz się modlić o cud!" mówi Bea, która wygrała grę w Monopoly tylko raz lub dwa razy.
Gry i przyjacielska rywalizacja wydają się być fundamentem relacji Migsa i Bei, ponieważ para z pokolenia Z stara się również uczestniczyć w wieczorach z quizami, kiedy tylko może. Ostatni, w którym uczestniczyli, był wieczorem quizu wiedzy ogólnej.
„Nie wygraliśmy, ale świetnie się bawiliśmy. Wcześniej poszliśmy na wieczór quizu Gra o tron . Mówię ci, było tak wiele imion w GoT, że na pewno zapomnisz," podzieliła się Bea.
„Wiele razy, podczas wieczorów quizowych, [gdzie musisz] zgadywać piosenki, to szaleństwo, jak możesz śpiewać całość i nie znać tytułu," dodała Bea, odnosząc się do wieczoru quizu One Direction, w którym uczestniczyła z Migsem i kilkoma przyjaciółkami.
Migs i Bea dzielą również miłość do puzzli i LEGO — poświęcając się na układanie puzzli 70×50 co najmniej dwa razy w roku ze swoimi przyjaciółmi.
Puzzle 70×50 Avatar, które para ułożyła ze swoimi przyjaciółmi. Zdjęcie autorstwa Bea Capiz
„Te rzeczy — puzzle, gry — zbliżają nas do siebie," dodał. „Więc kiedy rozmawiamy z innymi parami takimi jak my, zawsze mówimy: Proszę, grajcie razem w gry, nie będziecie żałować!"
Nowa para i wieloletni najlepsi przyjaciele Lorenz i May mają inne podejście do tej specjalnej okazji. Jako introwertycy, im ciszej i spokojniej, tym lepiej. I chociaż niekoniecznie oznacza to pozostanie w domu, robią wszystko, aby odkrywać małe i przytulne kawiarnie oraz wspólne przestrzenie, gdzie mogą razem czytać książki.
Lokalna kawiarnia, którą May i Lorenz niedawno odkryli. Zdjęcie autorstwa May Ann T.
„Zwykle chodzimy do lokalnych kawiarni i mniej znanych miejsc. Przynosimy naszą aktualną lekturę i po podaniu kawy zaczynamy czytać, robimy notatki, dzielimy się notatkami," powiedział Lorenz.
Podzielił się, że podczas ubiegłorocznych Walentynek May spędziła połowę czasu narzekając na „jak zła była książka", a on w końcu porzucił swoją książkę również i spędził wieczór po prostu rozmawiając, czego nigdy by się nie znudził.
Więcej niż książki, para polubiła również zbieranie artykułów papierniczych i używanie ich do pisania listów i notatek do siebie nawzajem.
„Przynosimy nasze artykuły papiernicze i piszemy listy w kawiarni, potem wymieniamy się listami i czytamy je sobie nawzajem," podzieliła się May, która napisała łącznie 84 notatki i listy do Lorenza w ciągu ostatniego roku, z kilkoma z nich będącymi pocztówkami wysłanymi, gdy wyjechała na zagraniczne podróże. Na jej urodziny w październiku ubiegłego roku Lorenz podarował jej zestaw papierniczy z pocztą Snoopy.
Zestaw pocztowy Snoopy. Zdjęcie autorstwa May Ann T.
Podzielili się, że lubią również próbować różnych mieszanek i smaków kawy. Przyznają, że wolą swoje zwykłe zamówienia, ale obiecali sobie nawzajem być bardziej odważnymi i otwartymi na próbowanie nowych rzeczy.
„To takie proste. Uświadomiłam sobie, że Walentynki nie muszą być czymś wystawnym," powiedziała May. „Dorastając, obserwując moich rodziców i innych starszych par, którzy wkładają tak wiele wysiłku i przygotowań w Walentynki... Wyrosłam myśląc, że wszystko musi być idealne, lub że lahat kailangan gastusan (wszystko musi kosztować), musisz oszczędzać na tę konkretną randkę, wiesz.
„Również kasi w książkach, które czytałam dorastając, to zawsze było tak romantyczne, tapos may mga kwiaty i wszystko. Mam na myśli, nic złego w tym — Lorenz daje mi kwiaty. Ale konkretnie na Walentynki, jestem szczęśliwa, że znaleźliśmy nasz rodzaj randki na Walentynki. Wspólne picie kawy, czytanie, pisanie, powtarzanie. Mogłabym to robić przez milion lat. Zwłaszcza z nim."
Dzięki tym parom z pokolenia Z, Walentynki stają się mniej związane z odhakowaniem listy romantycznych oczekiwań, a bardziej z tworzeniem przestrzeni dla wspólnej radości. W końcu miłość jest wyrażana przez małe, zamierzone chwile, które wydają się prawdziwe dla osób dzielących je.
Przedefiniowując tę okazję, pokolenie Z przypomina nam, że nie ma jednego sposobu na obchodzenie Walentynek i że nie musi to być drogie lub idealnie wyselekcjonowane.
W swojej istocie dzień ten jest po prostu okazją do zrobienia czegoś, co naprawdę lubisz z ludźmi, których kochasz. Wybierając to, co czuje się najbardziej, pary znajdują nie tylko romans, ale także szansę na wspólny rozwój, poznanie zainteresowań drugiej osoby i budowanie tradycji, które trwają daleko poza 14 lutego. – Rappler.com

