Obowiązkowa lektura
WASZYNGTON, USA – Odziani w pomarańczowe szaty, dwudziestu czterech buddyjskich mnichów przybyło do Waszyngtonu, DC, w ramach 2300-milowego „Marszu dla Pokoju", określanej przez nich samych jako duchowa podróż przez dziewięć stanów, która była owacyjnie przyjmowana przez tysiące ludzi.
„Ludzie tego chcą" – powiedziała Joan Donoghue, 59 lat, z Silver Spring w stanie Maryland, która wraz z czwórką swoich przyjaciół przyszła we wtorek, 10 lutego, zobaczyć mnichów. „Byłam w niedzielę w Wirginii i długo czekałam na zewnątrz i rozmawiałam z wieloma ludźmi i wszyscy mówili to samo: że nasz kraj tego potrzebuje. Czujemy się podzieleni i ludzie chcą więcej życzliwości, współczucia i pokoju."
Mnisi rozpoczęli swój marsz w Teksasie ponad trzy miesiące temu, czasami stawiając czoła mroźnym zimowym temperaturom, niekiedy boso, aby zwiększyć „świadomość pokoju, miłującej życzliwości i współczucia w Ameryce i na świecie."
Maszerujący kontynuowali marsz pomimo potężnej zimowej burzy, która rozprzestrzeniła paraliżującą mieszankę obfitego śniegu, deszczu ze śniegiem i marznącego deszczu od Doliny Ohio i środkowego Południa po Nową Anglię, spotęgowaną przez srogą, arktyczną zimno obejmujące większość USA.
W towarzystwie Aloki, psa ratunkowego z Indii, który zdobył zwolenników w mediach społecznościowych jako „Pies Pokoju", ich podróż odbywa się w czasie rosnących napięć w USA.
Twarda polityka imigracyjna prezydenta USA Donalda Trumpa doprowadziła do rozmieszczenia agentów imigracyjnych i oddziałów Gwardii Narodowej w niektórych miastach, w wyniku czego zarówno obywatele amerykańscy, jak i imigranci zostali zabici przez agentów federalnych.
„Idziemy nie po to, by protestować, ale by obudzić pokój, który już żyje w każdym z nas" – powiedział Bhikkhu Pannakara, duchowy przywódca Marszu dla Pokoju. „Marsz dla Pokoju jest prostym, ale znaczącym przypomnieniem, że jedność i życzliwość zaczynają się w każdym z nas i mogą promieniować na rodziny, społeczności i całe społeczeństwo."
Zakończą swoją podróż w pobliskim Annapolis w stanie Maryland w czwartek.
Marsz zdobył wsparcie milionów ludzi w mediach społecznościowych, z których wielu dzieli się wiadomościami wsparcia dla mnichów. Zwolennicy stawiali czoła śniegowi i deszczowi, aby spotkać się i ofiarować kwiaty mnichom, gdy przechodzili przez ich miasta.
W Waszyngtonie setki ludzi wyszły zobaczyć mnichów, gdy szli wzdłuż drogi nieformalnie znanej jako Embassy Row ze względu na dużą liczbę ambasad i rezydencji dyplomatycznych.
Coleman O'Donoghue, 62 lata, z Waszyngtonu, przyciągnął uwagę wielu obserwatorów, niosąc dużą flagę z symbolem pokoju na morzu błękitu. Wtorek był czwartym razem, kiedy on i jego żona Bonnie zobaczyli mnichów.
„Są pięknym odwróceniem uwagi od chaosu, który ma miejsce w mieście, kraju i na świecie w tej chwili" – powiedział O'Donoghue. „Daje wszystkim chwilę na zatrzymanie się i pomyślenie o czymś, co nie jest tak stresujące jak to, co tworzy chaos."
Chociaż czekali godzinami, aby zobaczyć mnichów przez mniej niż minutę, wielu widzów powiedziało, że koleżeństwo i dobra energia sprawiły, że doświadczenie było warte zachodu.
Julie Segor, 58 lat, z Waszyngtonu, zaprzyjaźniła się z parą, którą poznała podczas oczekiwania. Carl, 61 lat, i Christine Varner, 65 lat, z Maryland, połączyli swoje kwiaty i owoce z nią, aby dać mnichom, gdy przechodzili.
„To było wspólne zainteresowanie (które nas połączyło), aby zobaczyć mnichów na marszu pokoju i dać im owoce i kwiaty" – powiedziała Christine.
Podczas ich postoju w Północnej Karolinie gubernator stanu, Josh Stein, podziękował mnichom za przyniesienie nadziei milionom swoim przesłaniem pokoju, równości, sprawiedliwości i współczucia.
„Inspirujecie ludzi w czasie, gdy tak wielu potrzebuje inspiracji" – powiedział Stein.
Marsz dla Pokoju zatrzymał się w Teksasie, Luizjanie, Missisipi, Alabamie, Georgii, Południowej Karolinie, Północnej Karolinie i Wirginii. Mnisi spotkali się z przywódcami duchowymi i innymi po przybyciu do Waszyngtonu. Przeprowadzili również międzyreligijną ceremonię w Katedrze Narodowej.
Podczas ceremonii w katedrze Kimberly Bassett, sekretarz stanu Dystryktu Kolumbii, wręczyła mnichom proklamację honorującą ich w imieniu burmistrza Waszyngtonu Muriel Bowser.
„Dzisiaj może oznaczać koniec 2300-milowego marszu, ale nie jest to koniec naszej podróży ku pokojowi. Wasza pielgrzymka połączyła ludzi w miastach, stanach i społecznościach" – powiedziała Bassett.
Chociaż marsz był pozytywny, nie obyło się bez przeszkód. Podczas przechodzenia przez Dayton w Teksasie ciężarówka uderzyła w pojazd eskorty mnichów, raniąc kilka osób, według lokalnych mediów. Dwóch mnichów doznało poważnych obrażeń, a jednemu amputowano nogę.
Pomimo wypadku grupa kontynuowała wędrówkę przez USA, aby uhonorować nie tylko swoje oryginalne przesłanie pokoju, ale także swoich braci. – Rappler.com

Rynki
Udostępnij
Udostępnij ten artykuł
Skopiuj linkX (Twitter)LinkedInFacebookEmail
Scaramucci z SkyBridge kupuje bitcoin

