W tym roku obchodzimy 70. rocznicę stosunków dyplomatycznych z Japonią i 80. z Australią, dwoma naszymi najsilniejszymi partnerami bezpieczeństwa w regionie. Ma to miejsce w czasie rosnących napięć, gdy Chiny zwiększyły liczbę swoich okrętów marynarki wojennej i straży przybrzeżnej na Zachodnim Morzu Filipińskim oraz swoją obecność wojskową w Cieśninie Tajwańskiej.
Cóż za lepszy sposób dla Japonii na uświetnienie naszej 70. rocznicy niż wizyta ministra spraw zagranicznych Toshimitsu Motegi w połowie stycznia, który podpisał z Filipinami dwie umowy dotyczące obrony. Po pierwsze, Umowę o Pozyskiwaniu i Wzajemnym Świadczeniu Usług (ACSA), która umożliwi płynne dostarczanie zaopatrzenia i usług podczas wspólnych ćwiczeń i operacji humanitarnych wojsk obu krajów.
Po drugie, Oficjalną Pomoc w zakresie Bezpieczeństwa o wartości 6 milionów dolarów na budowę obiektów, w których będą przechowywane sztywne nadmuchiwane łodzie wcześniej przekazane przez Japonię filipińskiej marynarce wojennej, pierwszy projekt infrastrukturalny w ramach tego grantu.
Japonia konsekwentnie pomaga w poprawie możliwości filipińskiej marynarki wojennej i straży przybrzeżnej.
ACSA następuje po Umowie o Wzajemnym Dostępie (RAA), która weszła w życie w zeszłym roku, będąc kamieniem milowym w stosunkach filipińsko-japońskich.
RAA ułatwia rozmieszczenie sił zbrojnych obu krajów w celach szkolenia bojowego i reagowania na katastrofy na terytorium drugiego kraju.
Jeśli chodzi o eksport sprzętu obronnego, Japonia pozostaje ograniczona, ponieważ ogranicza go do pięciu kategorii: ratownictwo, transport, ostrzeganie, nadzór i oczyszczanie min. Według stanu na grudzień 2025 roku Japonia przygotowywała się do eksportu systemu dowodzenia i kontroli na Filipiny.
Asahi Shimbun poinformował, że system jest przeznaczony do operacji obrony powietrznej, „integrując dane radarowe i z czujników w celu wykrywania wrogich samolotów i rakiet oraz centralnego przetwarzania informacji i umożliwienia skoordynowanego dowodzenia i kontroli". Ten eksport mieści się w kategorii „nadzoru".
W 2022 roku Japonia dostarczyła Filipinom jednostki radarowe do nadzoru powietrznego. Tym samym system dowodzenia i kontroli umożliwi sprawniejszą wymianę informacji między wojskami obu krajów.
W przypadku Australii wydatki na obronę w tym roku obejmują budowę ośmiu projektów infrastrukturalnych na pięciu bazach wojskowych na Filipinach, wszystkie na Luzonie. Lokalizacje nie zostały jeszcze podane do wiadomości publicznej, a koszty są wciąż ustalane. Jedno jest jasne: Australia będzie przewodzić „budowie, użytkowaniu, modernizacji i utrzymaniu" tych obiektów.
„Projekty na Luzonie są częścią szerszych wysiłków Australii na rzecz wzmocnienia architektury bezpieczeństwa regionu... a [Filipiny] mają być linią frontu w przyszłej wojnie regionalnej", powiedział ABC News.
Canberra bliżej przygląda się Filipinom, a współpraca w zakresie obrony, szczególnie w zakresie rozwoju infrastruktury, stała się nowym priorytetem. Ma to na celu przyczynienie się do zdolności naszych sił zbrojnych do obrony zewnętrznej i zwiększenie interoperacyjności między wojskami obu krajów.
Nowe badanie Australijskiego Instytutu Polityki Strategicznej, „Sojusznicy spleceni: strategiczna konwergencja Australii z Filipinami", dowodzi, że w interesie Canberry, jako części międzynarodowej koalicji, leży wniesienie wkładu wojskowego w obronę Filipin — „demokracji pod bezpośrednim zagrożeniem" — przed zewnętrzną agresją i utrzymanie porządku regionalnego.
Odzwierciedlając pogłębienie współpracy w zakresie bezpieczeństwa, Manila i Canberra mają podpisać w tym roku nową Umowę o Współpracy w zakresie Obrony. Ambasador Australii Marc Innes Brown powiedział podczas zeszłorocznego Dialogu Manilskiego, że stanowi to znaczące rozszerzenie współpracy obronnej i obejmie świadomość sytuacji morskiej, wspólne planowanie operacyjne, cyberbezpieczeństwo i infrastrukturę obronną.
„Będzie miał silny wymiar Morza Południowochińskiego, odzwierciedlając zintensyfikowane wspólne patrole i ćwiczenia narodów", poinformowało Forum Indo-Pacyfiku.
Och, i to także nasza 80. rocznica ze Stanami Zjednoczonymi. Nie chcę, żeby to było przypisem, ponieważ USA są nadal naszym najpotężniejszym sojusznikiem — w rzeczywistości naszym jedynym sojusznikiem traktatowym. Poczyniliśmy wielkie postępy w stosunkach w zakresie bezpieczeństwa w ostatnich latach dzięki solidnej amerykańskiej obecności wojskowej w kraju.
Ale ostatnie wydarzenia w USA, które również obchodzą swoje 250. urodziny, były niepokojące. Lider liberalnego porządku międzynarodowego, opartego na zasadach i wspólnych wartościach, zbłądził.
Premier Kanady Mark Carney najlepiej to ujął na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, nie wspominając o pewnej osobie. „Porządek oparty na zasadach zanika, silni mogą robić, co mogą, a słabi muszą cierpieć, co muszą.... Jesteśmy w środku pęknięcia, a nie przejścia."
Tutaj, w naszej części świata, pomimo aktywnej obecności wojsk amerykańskich na ziemi i retoryki o naszych intensywnych stosunkach, panuje niepokojące, utrzymujące się poczucie, że rzeczy mogą nie być tym, czym się wydają. Część naszych obaw wynika z niepewności, że wszystko to może się rozpaść, jeśli Trump wybierze transakcjonalizm zamiast 75-letniego sojuszu. (Obchodzimy również 75. rocznicę Traktatu o Wzajemnej Obronie.)
Dlatego nasze partnerstwa w zakresie bezpieczeństwa z Tokio i Canberrą są znaczące — a te dwa kraje zwiększają swoje zaangażowanie. Byłoby to jeszcze bardziej znaczące, gdyby te średnie mocarstwa współpracowały w celu zwiększenia stabilności naszego regionu.
Daj mi znać, co o tym myślisz. Napisz do mnie na adres marites.vitug@rappler.com.
Do następnego newslettera!


