MANILA, Filipiny – Młoda Alex Eala na pewno się teraz uśmiecha.
Kto by pomyślał, że dziewczyna z Filipin, gdzie tenis jest uważany za sport niszowy, wyrośnie na tenisistkę, która zdetronizuje broniącą tytułu mistrzynię najstarszego i najbardziej prestiżowego turnieju Wielkiego Szlema?
Eala, lat 21, właśnie tego dokonała, awansując do 1/8 finału Mistrzostw Wimbledonu i kończąc nadzieje na obronę tytułu przez polską tenisistkę Igę Świątek, odnosząc wspaniałe zwycięstwo 7:6 (9), 6:2 w sobotę, 5 lipca.
Oczywiście, to zwycięstwo blednie w porównaniu z tym, co osiągnęła Świątek, sześciokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych, czy wielkie gwiazdy takie jak Serena i Venus Williams. Ale dla Eali, która niegdyś marzyła o grze na słynnym korcie centralnym All England Club, oznacza to wszystko.
„Może dla kogoś takiego jak Iga, która wygrała tyle turniejów wielkoszlemowych, albo dla kogoś takiego jak Serena czy Venus, to osiągnięcie może wydawać się małe. Ale dla kogoś, kto dorastał na Filipinach… Każdego dnia po szkole chodziłam trenować z bratem i dziadkiem, z podwiniętymi skarpetkami, świecącymi butami i pulchnymi policzkami. Dla niej to wszystko” – powiedziała Eala, ocierając łzy.
Świątek, była liderka rankingu światowego, obecnie zajmująca trzecie miejsce, stanowiła ogromne wyzwanie.
Świątek nie tylko zdobyła w zeszłym roku koronę Wimbledonu, ale uczyniła to w historycznym stylu, jako zaledwie druga zawodniczka w erze Open – mężczyzna czy kobieta – która wygrała finał Wielkiego Szlema bez utraty gema, po rozgromieniu Amerykanki Amandy Anisimovej 6:0, 6:0.
Eala udowodniła jednak, że podołała temu zadaniu.
Filipinka, zajmująca 32. miejsce w rankingu światowym, obroniła dwa setbole, by wygrać nerwowy tiebreak w pierwszym secie 11:9, a następnie zbudowała pewne prowadzenie 4:0 w drugim secie, zmierzając do zwycięstwa trwającego 2 godziny i 14 minut, które po raz pierwszy w karierze wprowadziło ją do czwartej rundy turnieju Wielkiego Szlema.
„Kiedy nadarza się okazja, muszę ją wykorzystać, bo to błogosławieństwo. Bycie tutaj to błogosławieństwo. Pracowałam super, super ciężko, żeby tu dotrzeć i wykorzystuję to. Jeśli mam okazję, jeśli mam szansę, wykorzystuję ją” – powiedziała Eala.
A zwycięstwo przed rodakami machającymi flagami sprawiło, że ten wyczyn stał się dla Eali jeszcze słodszy, a teraz będzie walczyć o upragnione miejsce w ćwierćfinale przeciwko Włoszce Jasmine Paolini, finalistce z 2024 roku.
„To niesamowite mieć rodaków, którzy mi kibicują, i wiedzieć, że wszyscy jesteśmy w tym razem. To dla nich, to dla mojej rodziny, to dla wszystkich małych dziewczynek z podwiniętymi skarpetkami i pulchnymi policzkami. To dla mnie wszystko” – powiedziała Eala. – Rappler.com


