LOS ANGELES, 21 czerwca — Los Angeles znajdowało się wczoraj w stanie wyjątkowym, gdy strażacy toczyli wielodniową walkę z uporczywym pożarem magazynu, który wypełnił powietrze gryzącym czarnym dymem.
„To poważny incydent obejmujący wiele jurysdykcji" — powiedziała Karen Bass, burmistrz drugiego co do wielkości miasta w USA, w oświadczeniu.
Deklaracja ma „zapewnić miastu zasoby, których potrzebuje".
Pożar wybuchł w środowe popołudnie w magazynie mrożonej żywności o powierzchni 500 000 stóp kwadratowych (46 400 metrów kwadratowych), gdzie palące się piankowe izolacje, podejrzewane wycieki amoniaku i topiące się panele słoneczne skomplikowały akcję gaśniczą — poinformowały władze.
„Zapach dymu dotarł do większości miasta i zachęcamy wszystkich do jak największego ograniczenia ekspozycji" — napisała Straż Pożarna Los Angeles w poście na Facebooku.
Pożar został ograniczony do obszaru magazynu, ale nadal się tli, wydzielając opary o zapachu palącego się plastiku.
Na początku mieszkańcy okolic magazynu w Boyle Heights, zróżnicowanej dzielnicy we wschodnim Los Angeles, zostali ostrzeżeni, aby pozostali w domach, zamknęli okna i unikali oddychania powietrzem.
Władze otworzyły całodobowe centra pomocy dla osób, które nie mogły uciec przed dymem w inny sposób.
Jednak strażacy od tego czasu odwołali te nakazy, stwierdzając, że dym nie jest toksyczny ani nie różni się od dymu z normalnego pożaru budynku.
Urzędnicy ds. jakości powietrza wydali ostrzeżenia dla mieszkańców dotkniętych obszarów, aby unikali aktywności na świeżym powietrzu.
Radna miejska Ysabel Jurado, reprezentująca dzielnicę, w której trwa pożar, wyraziła zaniepokojenie długoterminowym wpływem na zdrowie mieszkańców Boyle Heights.
„Mieszkańcy przeżyli dni w dymie, nakazy pozostania w domach, zakłócenia w codziennym życiu i ciągłe pytania o to, co oznacza to dla ich zdrowia i dobrostanu" — powiedziała w oświadczeniu wczoraj. — AFP

