Narracja „exit liquidity SpaceX” zdominowała dyskusje od czasu IPO w zeszłym tygodniu. Krytycy twierdzą, że ogromny popyt na akcje SpaceX pozwala wczesnym inwestorom, pracownikom lub osobom z wewnątrz sprzedawać akcje po bardzo wysokich wycenach, podczas gdy nowi nabywcy, szczególnie inwestorzy detaliczni, ponoszą ryzyko.
Jednak dokument S-1, harmonogram odblokowań i pozycjonowanie kontraktów futures na krypto sugerują coś przeciwnego, przynajmniej na razie.
Warto zacząć od strony podażowej pytania o exit liquidity. Oferta obejmuje wyłącznie nowo wyemitowane akcje SpaceX. Spółka pozyskała około 75 mld USD z emisji 555,6 mln nowych akcji klasy A, a S-1 potwierdza, że żaden obecny właściciel nie sprzedaje przy wejściu na giełdę.
Każdy dolar trafia bezpośrednio do SpaceX, głównie na rozwój AI. Wielu czytelników zastanawia się, jak kupić akcje IPO SpaceX, sądząc, że insiderzy sprzedają im akcje. Tak się nie dzieje.
Chcesz więcej analiz? Zapisz się na codzienny newsletter redaktora Harsha Notariya tutaj.
Insiderzy zachowują około 95,8% udziałów. Elon Musk oraz kilku kluczowych inwestorów podpisali blokadę na 366 dni, czyli umowę uniemożliwiającą sprzedaż przez określony czas. Pracownicy także mają ograniczenia.
Pracownicy niższego szczebla, jak np. spawacze, zostali w tym tygodniu milionerami „na papierze”, lecz ich akcje pozostają zamrożone do pierwszego okna uwolnienia po publikacji wyników za II kwartał. Nie mogą dziś sprzedać akcji SpaceX, nawet jeśli bardzo chcą.
Jedynym prawdziwym wyjątkiem jest program przydziału do 5% akcji IPO dla wybranych przez kierownictwo osób. Nawet oni podobno mogą sprzedawać dopiero po pierwszym raporcie finansowym, a kupują nowe akcje po cenie z oferty.
Skoro więc nikt powiązany ze SpaceX nie może dziś sprzedać, to kto chciałby sprzedać później i kiedy drzwi się otwierają?
Sprzedający „w oczekiwaniu” naprawdę istnieją i tu narracja o exit liquidity IPO SpaceX znajduje swoje ziarno prawdy. Google oraz Alphabet posiada około 5% spółki po tym, jak fuzja z xAI rozwodniła wcześniejsze 6,11% udziałów.
Ta pozycja może być warta nawet 100 mld USD, czyli około 100-krotny zysk z inwestycji z 2015 roku. Być może zechcą spieniężyć część tego.
Pierwsi inwestorzy venture capital także biją w ten sam dzwon.
Założyciel Space Capital, Chad Anderson, powiedział portalowi Fortune [link do oryginału poniżej]:
Jednak ich wyjście zależy od harmonogramu blokady SpaceX. Do 20% kwalifikujących się akcji insiderów uwolni się po wynikach za II kwartał, spodziewanych między połową lipca a wrześniem. Kolejne 10% odblokuje się, jeśli SPCX utrzyma cenę 30% powyżej ceny z oferty przez pięć z dziesięciu sesji. Następnie pięć transz po 7% przypada na 70, 90, 105, 120 i 135 dzień, kolejne 28% po wynikach za III kwartał i pełne uwolnienie po 180 dniach.
Ta porcjowana podaż spotyka się z zaprogramowanym popytem. Zasady szybkiego włączenia do Nasdaq oraz wczesne uwzględnienie przez MSCI każą funduszom indeksowym, a za nimi kontom emerytalnym, kupować akcje SpaceX w ciągu kilku tygodni od debiutu na giełdzie.
Pasywne napływy oznaczają stały popyt na wszystko, co insiderzy wypuszczą na rynek. Dane finansowe wyjaśniają, dlaczego niektórzy mogą się spieszyć.
SpaceX zgłosił 18,7 mld USD przychodu za 2025 rok przy stracie netto 4,9 mld USD, a 4,4 mld USD zysku operacyjnego Starlinka sfinansowało stratę xAI na poziomie 6,4 mld USD. Wycena SpaceX to obecnie około 94-krotność sprzedaży za ostatnie dwanaście miesięcy, a mimo stopniowego odblokowywania akcji Facebooka w 2012 roku kurs zakończył 40% poniżej ceny z oferty.
Presja sprzedażowa jest więc zaplanowana, a nie wymyślona.
To, czy inwestorzy detaliczni są poszkodowani, zależy od tego, kto faktycznie dostał przydział.
Gdyby osoby z wewnątrz chciały sprzedawać na małych inwestorów, powinny maksymalnie zwiększyć pulę dla detalicznych. Stało się odwrotnie. Inwestorzy detaliczni zgłosili chęć zakupu akcji SpaceX z IPO na kwotę ponad 100 mld USD, przekraczając wartość oferty 75 mld USD, a całkowity popyt wyniósł 3,5 do 4 razy tyle, co dostępne akcje.
SpaceX zmniejszył przydział detalicznych z planowanych 30% do nieco ponad 20%, bo popyt instytucjonalny był bardzo mocny. BlackRock złożył zamówienie na co najmniej 5 mld USD, a fundusze państwowe zamawiały po ponad 1 mld USD każdy.
Sam mechanizm dodatkowo podważa tezę o poszkodowanych detalistach. Przydziały były losowe albo proporcjonalne, zależnie od brokera. Brokerzy pobierali pieniądze tylko za realnie przyznane akcje. Kto nie kupił akcji SpaceX w ofercie, po prostu zachował swoje środki.
Teoria o płynności wyjścia działa tylko, jeśli to detalista zostaje z akcjami. Potrzeba dwóch pułapek. Albo detalista dostaje akcje, których nie może sprzedać, albo te, których nikt inny nie chciał.
Inwestor detaliczny w SPCX uniknął obu, bo mógł sprzedawać od pierwszego dnia i dostał mniej akcji niż zamówił.
BeInCrypto Polska - Czy SpaceX jest ostateczną płynnością wyjściową dla miliarderów?


