Szkocko-malezyjska szefowa kuchni Julie Lin często czerpie z smaków i składników łączących ją z ojczyzną matki. (Zdjęcie z Facebooka Julie Lin)
PETALING JAYA: Dla szefowej kuchni, prezenterki i autorki książek kucharskich Julie Lin jedzenie zawsze było nieodłącznie związane z pamięcią.
Urodzona i wychowana w Glasgow, córka szkockiego ojca i chińsko-malezyjskiej matki, Lin dorastała, regularnie podróżując do Malezji, gdzie ukształtowały się jej najwcześniejsze wspomnienia kulinarne.
Była ćwierćfinalistka MasterChef UK jest najbardziej znana z założenia glasgowskiego Julie's Kopitiam i GaGa – restauracji, która za jej kadencji zdobyła wyróżnienie Michelin Bib Gourmand.
Jej bestsellerowa książka kucharska „Sama Sama: Comfort Food from My Mixed Malaysian Kitchen" zapoznała czytelników ze smakami, które ukształtowały jej dzieciństwo.
Od kiedy w ubiegłym roku rozstała się z GaGa, Lin skupia się na pisaniu, prowadzeniu audycji i innych projektach kulinarnych. Pisząc dla Condé Nast Traveller, wspomina malezyjskie potrawy, składniki i akcesoria kuchenne, które zawsze pakuje do walizki przed powrotem do Wielkiej Brytanii.
Dla niej to coś więcej niż pamiątki – to przypomnienie rodziny, dzieciństwa i miejsca, które nadal wpływa na jej gotowanie.
Tartaletki ananasowe
Jednym z obowiązkowych zakupów Lin są tartaletki ananasowe – świąteczny przysmak odzwierciedlający bogatą kulturę kuih w Malezji.
Te małe ciasteczka łączą maślaną, kruchą skorupkę z lepkim nadzieniem ananasowym „będącym gdzieś pomiędzy dżemem a kompotem".
Dla Lin to właśnie smak owocu sprawia, że są tak nieodparte. „Ananas jest po prostu taki uzależniający" – pisze.
„Lekka kwaskowatość z nutą słodyczy na tym cieście jest po prostu boska."
Żaden smakosz nie oprze się uwielbionym malezyjskim tartaletkom ananasowym – Lin nie jest wyjątkiem.
Kuih kapit
Kuih kapit, zwane też „listami miłosnymi", są obowiązkowym zakupem, który natychmiast przenosi Lin z powrotem do dzieciństwa.
Pamięta, jak w całym domu babci stały pojemniki pełne tych przysmaków, gotowych do zjedzenia przy herbacie lub poczęstowania odwiedzających krewnych.
Podczas ostatniej wizyty wreszcie miała okazję zobaczyć, jak są robione ręcznie – zwijane jeszcze ciepłe po upieczeniu w specjalnych foremkach.
Lin opisuje je jako „cienkie jak opłatek ciasteczka, delikatnie słodkie, lekkie jak powietrze i niebezpiecznie uzależniające", dodając, że „to taki rodzaj rzeczy, którą zamierzasz zjeść jedną, a jakoś kończysz 20 minut później".
Bezpieczne dowiozenie ich do domu to jednak osobna kwestia: ich delikatna natura wymaga tego, co żartobliwie nazywa „pakowaniem na poziomie wojskowym".
Butelki do wyciskania roti jala
Nie wszystko w bagażu Lin jest jadalne. Co roku robi miejsce na butelki do wyciskania roti jala – proste narzędzie kuchenne służące do tworzenia charakterystycznego koronkowego wzoru potrawy.
Butelki pozwalają ciastu roti jala spływać w misterne wzory siatki, po czym składa się je i podaje z curry lub dhal.
Lin nazywa roti jala „jedną z najbardziej radosnych rzeczy do zgniatania między palcami i jedzenia" i mówi, że robienie ich w domu to „natychmiastowy komfort".
Lin często kupuje dodatkowe butelki do roti jala dla przyjaciół, opisując je jako niedrogie prezenty, które pomagają też wprowadzać dzieci w świat gotowania. (Zdjęcie z Pinteresta)
Czarny pieprz z Sarawak
Niewiele malezyjskich składników robi na Lin tak duże wrażenie jak czarny pieprz z Sarawak. Ceniony za swoją moc i złożoność, jak twierdzi, wzbogaca wszystko – od curry i marynat po pieczone warzywa i sadzone jajka.
„Intensywność czarnego pieprzu z Sarawak jest niepodobna do niczego, czego kiedykolwiek próbowałam" – pisze, opisując go jako „kwiatowy, ciepły, złożony i naprawdę wyrazisty".
„To jeden z tych składników, które sprawiają, że wyglądasz na lepszego kucharza, niż jesteś" – żartuje, dodając, że raz przyrządziła danie z pieprzem z Sarawak i „poczuła nieporównywalną nutę samozadowolenia gospodyni".
Suszone mango
Stały element bagażu podręcznego Lin – opisuje malezyjskie suszone mango jako głęboko aromatyczne, zachowujące charakter świeżego owocu, a nie opierające się na nadmiernej słodkości.
Według Lin smakuje „bezbłędnie jak prawdziwe mango, a nie jego cukrowe przybliżenie".
Przekąska stała się jej ulubionym towarzyszem podróży – „coś w niej jest osobliwie kojącego" – oraz popularnym prezentem dla przyjaciół, „zakładając, że sama nie zjem większości przed lądowaniem".
Naturalnie owocowe i słodkie, lecz nigdy przesadnie – Lin uważa malezyjskie suszone mango za kwintesencję podróżnej przekąski. (Zdjęcie z Envato Elements)
Ikan bilis
Ukochane malezyjskie suszone sardele należą do produktów spiżarnianych, których Lin nie wyobraża sobie zostawić. Smażone na chrupko do nasi lemak lub używane do budowania smaku zup i sosów – jak twierdzi, dostarczają intensywności, która przeczy ich rozmiarowi.
Jednym z jej ulubionych dań z ikan bilis jest pan mee – „jedzenie na pocieszenie najwyższej próby".
I choć składnik ten jest teraz szeroko dostępny w Wielkiej Brytanii, Lin uważa, że malezyjskie wersje pozostają lepsze. „Smak jest czystszy, głębszy i jakoś bardziej żywy" – twierdzi.
Suszone krewetki
Podobnie jak ikan bilis, suszone krewetki są według Lin małym składnikiem o wielkim wpływie. Często je nawadnia, a następnie rozciera w moździerzu, aby uwolnić ich skoncentrowany smak.
Krewetki są następnie smażone z czosnkiem, białym pieprzem, sosem sojowym i dużą ilością kapusty. Efektem jest danie jednocześnie słone, słodkie i wytrawne – dokładnie taki posiłek, za którym tęskni z talerzem gorącego ryżu.
Mimo regularnego uzupełniania zapasów Lin mówi, że nigdy nie wydaje się przywozić wystarczająco dużo do domu.
Zupki instant z soloną ikrą są trudne do znalezienia w Wielkiej Brytanii, dlatego dla Lin są one ostatecznym posiłkiem na pocieszenie po długim dniu. (Moganraj Villavan @ FMT Lifestyle)
Zupki instant z soloną ikrą
Rzeczą najbliższą sercu Lin mogą być zupki instant z soloną ikrą. Mówi, że w Wielkiej Brytanii są zaskakująco trudne do znalezienia, co tylko wzmacnia jej przywiązanie do nich.
„Jeśli zupki instant są moim ulubionym jedzeniem na pocieszenie ponad wszystkie inne, to zupki instant z soloną ikrą stoją na samym szczycie tej kategorii" – pisze.
Bogate, kremowe i pełne słonego smaku solonego żółtka, są jej ostatecznym posiłkiem na pocieszenie po długim dniu w kuchni. Dodaj olej chilli, sadzone jajko i garść dymki – i danie jest kompletne.
Dla Lin idealne zakończenie dnia jest proste: „Skulona na kanapie, jedząca makaron z miski zdecydowanie zbyt gorącej, żeby ją trzymać."
Śledź Julie Lin na Facebooku i Instagramie.


