Aktywiści ruchu No-G7 biorą udział w demonstracji przeciwko szczytowi G7 w Genewie, Szwajcaria. (Zdjęcie EPA Images)
GENEWA: Protestujący w Genewie rzucali kamieniami i petardami w policję, która odpowiedziała gazem łzawiącym i armatkami wodnymi podczas niedzielnej demonstracji przeciwko szczytowi G7 w pobliskim Evian.
Tysiące osób zgromadziło się w szwajcarskim mieście, aby zaprotestować przeciwko spotkaniu czołowych przywódców światowych, które w poniedziałek rozpoczyna się po drugiej stronie Jeziora Genewskiego we Francji.
Gdy w niedzielny wieczór w kilku częściach Genewy trwały starcia między grupami protestujących a policją, do Evian przybył prezydent Francji Emmanuel Macron, gospodarz tegorocznego szczytu.
W poniedziałek powita on przywódców pozostałych krajów Grupy Siedmiu – Wielkiej Brytanii, Kanady, Niemiec, Włoch, Japonii i Stanów Zjednoczonych – w nadjeziornnym mieście uzdrowiskowym, wraz z zaproszonymi przywódcami kilku innych krajów, w tym Brazylii i Indii.
Trzydniowy szczyt będzie jednym z pierwszych ważnych zgromadzeń międzynarodowych od czasu, gdy Stany Zjednoczone i Izrael wszczęły wojnę przeciwko Iranowi pod koniec lutego, destabilizując Bliski Wschód i pogłębiając transatlantyckie napięcia.
Większość protestujących zachowywała się spokojnie
Uczestnicy szczytu będą mieli napiętą agendę pełną potencjalnie wybuchowych kwestii, w tym wysiłków na rzecz zakończenia wojny w Iranie, przy czym twierdzenia prezydenta USA Donalda Trumpa o rychłym porozumieniu owiane są niepewnością.
Oczekuje się również przybycia prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, co skupi uwagę na wojnie wywołanej ponad cztery lata temu przez pełnoskalową inwazję Moskwy.
Większość przywódców, w tym Trump, przyleci na lotnisko w Genewie, a następnie uda się do Evian.
Genewa – położona około 40 km na południowy zachód od Evian – od tygodni żyła w napięciu.
Władze miasta były zaniepokojone możliwością powtórzenia się chaosu z 2003 roku, kiedy to antyszczytowi rioterzy wyrządzili w szwajcarskim mieście straty sięgające milionów dolarów.
Tym razem władze Genewy zezwoliły na marsz wzdłuż długiej trasy po północnej stronie miasta – z dala od centrum i jego luksusowych butików.
Do soboty małe sklepy, supermarkety i budynki uczelni – niektóre z nich daleko od trasy protestu – zabezpieczyły swoje fasady deskami.
Mimo podjętych środków ostrożności część protestujących spowodowała w niedzielę poważne szkody.
Większość z około 20 000 demonstrantów, którzy według policji wzięli udział w protestach, zachowywała się spokojnie.
Machając transparentami z hasłami takimi jak „Nie dla G7 i wszystkich imperialistycznych sojuszy!" oraz „Znieść G7", protestujący zebrali się w parku nad brzegiem Jeziora Genewskiego. Następnie przeszli przez zbarykadowane miasto, które zdawało się szykować na inwazję, podczas gdy nad głowami krążyły helikoptery.
W palącym słońcu ruszyli, skandując hasła o różnej treści, wyrażając poparcie dla Palestyńczyków, działań na rzecz klimatu, feminizmu i aktywizmu antykапиталистycznego.
„Jestem tutaj, ponieważ nie podoba mi się, że ta grupa głów państw spotyka się tutaj, aby podejmować decyzje, które dotyczą nas wszystkich" – powiedział AFP Michel, 69-letni szwajcarski emeryt machający palestyńską flagą.
'Zjeść bogatych'
Jednak niedługo po rozpoczęciu marszu kilka grup protestujących ubranych na czarno przełamało bariery chroniące zamożne budynki mieszkalne na trasie i podpaliło samochody.
Dziennikarze AFP widzieli płonący samochód Tesla oznaczony słowami: „Eat the Rich" („Zjeść bogatych"), a kilka budynków w pobliżu europejskiej siedziby Organizacji Narodów Zjednoczonych zostało uszkodzonych.
Doszło do starć z policją, gdy protestujący skandujący „Precz z policyjnym państwem" rzucali butelkami, kawałkami cementu wyrwanymi z chodników i petardami, a w odpowiedzi spotkały ich chmury gazu łzawiącego i strumienie armatek wodnych.
Po kilku godzinach, gdy starcia wciąż trwały, policja poinformowała, że wzięło w nich udział około 600 tzw. radykalnych protestujących z „Czarnego Bloku".
Ze względu na warunki narzucone przez władze francuskie koalicja No-G7 zrezygnowała z planów organizacji kontrszcztytu i niedzielnej demonstracji w przygranicznym francuskim mieście Annemasse.
Szwajcaria zmobilizowała do 4000 żołnierzy na wsparcie sił policyjnych, podczas gdy Francja ogłosiła rozmieszczenie blisko 16 000 policjantów, żandarmów, żołnierzy, strażaków i straży granicznej wokół Evian.


