Pierwsza dama Melania Trump popełniła poważny błąd w ocenie, gdy zaprzeczyła relacjom ze zmarłym finansistą i skazanym sprawcą przestępstw seksualnych wobec dzieci Jeffreyem Epsteinem oraz jego wspólniczką Ghislaine Maxwell, co przyniosło odwrotny skutek – wyjaśnił w sobotę felietonista.
Arwa Mahdawi z The Guardian opisała, jak posunięcie Melanii Trump doprowadziło teraz do „koszmaru własnego wyrobu", podczas gdy pojawiają się pytania o to, co skłoniło pierwszą damę do publicznego komentarza w tej sprawie w czasie wojny z Iranem.

„Melania może nie być prezydentem, ale znajduje się w tej samej serwilnej bańce co jej mąż" – napisała Mahdawi. „Możliwe, że po prostu myślała, że może zwołać konferencję prasową i rozkazać nam wszystkim plebsom, żebyśmy przestali o niej mówić, a my natychmiast posłuchamy."
Ale tak się nie stało.
„Wręcz przeciwnie, pierwsza dama stworzyła teraz dla siebie koszmar PR" – napisała Mahdawi. „W oświadczeniu opublikowanym w czwartek grupa ocalałych z Epsteina oskarżyła Trump o 'przerzucanie ciężaru na ocalałych w upolitycznionych warunkach, aby chronić tych u władzy'. Dodali, że jej oświadczenie 'odwraca uwagę od [byłej prokurator generalnej] Pam Bondi, która musi odpowiedzieć za zatajone akta i ujawnienie tożsamości ocalałych. Te zaniedbania nadal narażają życie, jednocześnie chroniąc wspólników. Ocalali wykonali swoją część. Teraz czas, aby ci u władzy wykonali swoją.'"
A gdy pojawiają się doniesienia, że pierwsza dama mogła próbować wyprzedzić coś lub kontrolować narrację wokół Epsteina, jej publiczne komentarze wywołały więcej spekulacji.
„Jeśli ma spaść bomba o relacji Trump-Epstein, to wpisuje się w styl Białego Domu, by zagłuszyć ją prawdziwą eksplozją" – dodała Mahdawi.


