Kobiety MAGA w gabinecie Trumpa były podobno "zdenerwowane" w piątek po tym, jak prezydent Donald Trump zwolnił prokurator generalną Pam Bondi.
Usunięcie Bondi nastąpiło po odwołaniu i degradacji byłej sekretarz Bezpieczeństwa Krajowego Kristi Noem, podczas gdy pojawiają się pytania, kto może być następny na celowniku, według The Swamp, Substack portalu Daily Beast.

"Usunięcie Pam Bondi wywołało łagodną panikę w całym Waszyngtonie, gdy urzędnicy i doradcy zastanawiają się: Kto następny? I czy będzie to kolejna kobieta?" - donosi The Swamp. "Choć zwolnienie Bondi było poniekąd nieuniknione po jej nieudanym zarządzaniu aktami Epsteina i jej niepowodzeniu w skutecznym ściganiu wrogów Trumpa, fakt, że następuje to zaledwie kilka tygodni po tym, jak Kristi Noem została zastąpiona przez Markwayne'a Mullina, nie przeszedł niezauważony. Teraz młyn plotek kręci się wokół dyrektorki Wywiadu Narodowego Tulsi Gabbard i sekretarz pracy Lori Chavez-DeRemer."
Nie jest jasne, czy Trump zamierza zwolnić Gabbard lub Chavez-DeRemer — ale obaj członkowie administracji znaleźli się pod lupą z powodu różnych obaw.
"Gabbard miała spory z Trumpem w sprawie Iranu, podczas gdy Trump jest podobno niezadowolony z wyników Chavez-DeRemer" - według The Swamp.
To nie byli jedyni urzędnicy administracji Trumpa w kłopotach.
"Ale były też inne kobiety w orbicie Trumpa, którym nie powiodło się dobrze — wystarczy zapytać kongresmenką Elise Stefanik, która została zmuszona do rezygnacji z lukratywnego stanowiska ambasadora ONZ, aby Trump mógł utrzymać swoją bardzo szczupłą większość GOP w Izbie Reprezentantów" - donosi The Swamp. "Lub lojalistkę MAGA Kari Lake, która chciała wysokiego stanowiska w gabinecie Trumpa, a skończyła z bólem głowy próbując zreformować The Voice Of America. Nawet sekretarz edukacji Linda McMahon została skutecznie unieszkodliwiona, biorąc pod uwagę demontaż jej departamentu. Zbieg okoliczności czy trend?"


